Tyle wiemy o sobie, ile nam wmówiono

Nie lubię wyzwań, a jednak rzucam je sobie, bo bez nich leżałabym całe życie pod kocem w czyichś ciepłych ramionach albo z porcją czegoś zawierającego cukier lub inną uzależniającą substancję.

Nie jestem typem odważnego zdobywcy, ale wiem, że tak działa świat. Chcesz czegoś,  musisz na to zapracować. Chcę być dorosła, świadoma i odważna – na co dzień próbuję tak żyć, choć nie jest łatwo. Niestety, w momencie najtrudniejszych prób zupełnie o tym zapominam i wtedy na miejscu odważnej mnie pojawia się ta mała, której ktoś kiedyś powiedział, że sobie nie poradzi.

IMAG1547

Brenne Brown, badaczka wstydu, autorka wspaniałej książki dla nadwrażliwców Dary niedoskonałości i tej słynnej mowy na platformie TED:

powiedziała, że wielu z nas słysząc od szefa, że na 10 powierzonych mu zadań 9 wykonał świetnie, a jedno jest do udoskonalenia, natychmiast skupi się jedynie na owym UDOSKONALENIU. Tak jesteśmy skonstruowani – skupiamy się bardziej na tym, co złe.

Usłyszałam w życiu wiele pochwał, poradziłam sobie z wieloma trudnymi sytuacjami, na co dzień staram się żyć tak, by mnie i moim bliskim było ze mną dobrze, by nikogo nie krzywdzić, postępować uczciwie, ale wyciągnąć ze świata dla siebie to, czego pragnę. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale do przodu.

A mimo to, kiedy tylko pojawia się ktoś, komu nie podobam się ja, moje życie, moje postępowanie, chłonę jego słowa jak gąbka. Rozpamiętuję długo przykre słowa. Mimo, że wiem, że szczęśliwi ludzie nie krytykują innych inaczej, niż tylko konstruktywnie. Wiem, że ci, którzy ciskają we mnie gromy, sami mają problemy, bo umiem odróżnić krytykę, która ma mi pomóc, od tej, która ma mnie zniszczyć. Wiem to wszystko, a jednak ciągle o tym zapominam. Bolesne słowa wypowiedziane kiedyś, w trudnych sytuacjach wracają jak bumerang.

Popraw koronę, idź dalej

Moja w tym głowa, by się temu nie dać, by szybko odzyskać pion i przypomnieć sobie, że już nie muszę tego słuchać, już umiem sobie sama radzić. Wiem, kim jestem. Jesteśmy tym, co o sobie myślimy i tym, co robimy. Nie tym, co powiedzieli o nas inni, ktokolwiek by to nie był.

Sama nie oceniam pochopnie, nie krytykuję bez sensu, staram się zrozumieć, a kiedy nie rozumiem, szanuję inny punkt widzenia. Pamiętam, że słowa znaczą. A do tego wyobrażam sobie czasem swoją córkę. Tę, której nie ma jeszcze nawet w planach. I wiem, że ona będzie potrzebowała silnej mamy – takiej, która pokaże jej, jak radzić sobie ze światem.

Więc znowu wstaję, strzepuję złe słowa, poprawiam koronę i idę dalej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s